Nasze pierwsze rozmowy nie przypominają tego, czego można się spodziewać po agencji. Nie czytamy slajdów, nie pokazujemy logotypów poprzednich klientów, nie wciskamy gotowych pakietów. Pytamy o liczby i sprawdzamy, czy mamy o czym rozmawiać dalej.
Telefon — kwadrans. Krótki kontekst Twojej firmy i tego, czego potrzebujesz. Czasem już na tym etapie wychodzi, że albo nie pasujemy do skali, albo dopasujemy się idealnie. Wolimy się dowiedzieć od razu niż za miesiąc po podpisaniu umowy.
Jeśli z pierwszej rozmowy wyjdzie, że jest sens iść dalej, umawiamy spotkanie online (zwykle ok. 45 minut). Włączamy ekran, wchodzimy w Twoje dane, sprawdzamy konkurencję, pokazujemy, co zrobilibyśmy w pierwszej kolejności. To już nie jest small talk, tylko warsztat.
Ofertę piszemy dopiero po tym spotkaniu. Nie ma znaczenia, czy pracujemy z trzyosobową firmą, czy z dużym e-commerce — propozycja jest pisana pod konkretne, ustalone z Tobą cele. Bez pakietu „bronze/silver/gold". Bez kopiuj-wklej z poprzedniej oferty.
Newears
„Z pełnym przekonaniem mogę polecić firmę SEOGods, ponieważ jest to pierwsza agencja SEO, z którą współpraca przyniosła realne, mierzalne i długofalowe efekty.”
Spis rzeczy, o które klienci pytają najczęściej. Nie znaczy to, że Twoja sprawa musi się w którymś z tych wątków zmieścić — ale dobrze wiedzieć, od czego zaczynamy.
Patrzymy razem, w którym miejscu lejka tracisz potencjalnych klientów — w wynikach wyszukiwania, na stronie czy w samym procesie zakupowym.
Sprawdzamy realną wielkość zapytań i konkurencji. Czasem okazuje się, że SEO nie ma sensu — i mówimy o tym wprost, zanim wydasz na nie pierwszą złotówkę.
Liczymy hipotezę zwrotu na podstawie Twojej marży, średniego koszyka i konwersji. Bez rzucania liczbami z sufitu.
Inaczej projektuje się serwis pod ruch organiczny, inaczej pod płatne kampanie. Pomożemy zdecydować, na czym położyć nacisk w pierwszej kolejności.
Często da się sporo zyskać bez nowych inwestycji — wystarczy poukładać to, co istnieje. Pokażemy, które dźwignie są pod ręką od zaraz.
Czasem najlepsza odpowiedź na pytanie „jak skalować" leży poza wyszukiwarką. Powiemy szczerze, jeśli widzimy u Ciebie taki przypadek.
Nie obiecujemy, że robimy SEO „inaczej". Obiecujemy, że kilka konkretnych rzeczy jest u nas inaczej — i te konkretne rzeczy są poniżej.
W raportach widzisz liczbę pozyskanych klientów i przychód, a nie tylko wykres pozycji. Pozycje są środkiem do celu, nie samym celem.
Nie ma „opiekuna klienta", który przekazuje pytania dalej. Osoba, która z Tobą rozmawia, jest tą samą, która wprowadza zmiany w Twoim projekcie.
Pilne sprawy znacznie szybciej. Nasz wewnętrzny cel to odpisać tego samego dnia — daje się utrzymać, bo nie obsługujemy klientów hurtowo.
Slack, ClickUp, Asana, Notion, Trello — wybierasz kanał. Maila używamy tylko do umów i faktur. Wszystko inne lepiej widać w jednym miejscu.
W panelu raportowym widzisz, co konkretnie działo się w danym tygodniu — bez „pracowaliśmy nad SEO". Po prostu czego dotyczyła praca i co z niej wyszło.
Pokazujemy konkretne zmiany — w kodzie, w treści, w meta — z linkiem „przed/po". Łatwo zweryfikujesz, że nie zatrzymaliśmy się na samym wpisie do listy zadań.
Najczęstszy zabójca projektu to opóźnione decyzje klienta. Mamy procedurę dopominania, deadline'y i raport pokazujący, na co czekamy.
Wynik definiujemy razem na starcie. Jeśli go nie dowozimy, mamy obowiązek powiedzieć dlaczego i co zmieniamy — bez zasłaniania się „algorytmem Google".
Wchodzi nowy produkt, ucina się linia, zmienia się pozycjonowanie marki — przepisujemy plan w 48 godzin. Nie trzymamy się dokumentu, który przestał pasować do rzeczywistości.
Reszta wyjaśni się w 15 minut. Jeśli czegoś tu nie ma — i tak najlepiej zapytać przy okazji rozmowy.