Pełna analiza techniki, treści, konkurencji i ruchu organicznego. Po dwóch tygodniach dostajesz konkretny raport: co jest złamane, co działa, co warto zmienić w pierwszej kolejności, a co może poczekać. Bez wciskania kontynuacji w pakiecie SEO.
Zaufali nam
Sześć sytuacji, w których audyt SEO ma realny sens. Jeśli choć jedna pasuje do Ciebie, warto porozmawiać przed kolejnym ruchem.
Strona wcześniej działała, teraz traci ruch z Google. Chcesz zobaczyć, gdzie konkretnie wycieka widoczność, zanim zaczniesz wymieniać agencję czy inwestować w nową kampanię.
Płacisz agencji od pół roku i nie ma efektu. Chcesz drugiej opinii — czy to kwestia czasu, czy ktoś po prostu odbiera pieniądze za nic.
Nowa szata graficzna, nowy CMS, nowa domena. Audyt przed startem pokazuje, czego nie wolno stracić, a po starcie sprawdza, czy migracja nie zjadła Twojego SEO.
Due diligence SEO przed transakcją. Wartość strony w Google to często ukryta cześć wyceny biznesu — sprawdzamy, czy historia jest czysta i czy nie kupujesz minowego pola.
Masz raporty, których nie rozumiesz. Audyt to też okazja, żeby ktoś przeszedł z Tobą krok po kroku przez to, co naprawdę dzieje się z Twoją stroną w wyszukiwarce.
Zanim podpiszesz umowę na SEO za 5 000 zł miesięcznie — chcesz wiedzieć, czy Twoja branża to w ogóle uciągnie. Audyt daje uczciwą odpowiedź, czasem niewygodną.
Audyt SEO w niektórych agencjach to PDF wygenerowany z Screaming Frog albo Sitebulb, podstemplowany logiem i wysłany jako „raport". My tak nie pracujemy. Każdy nasz audyt to praca człowieka, który rozumie kontekst Twojego biznesu i interpretuje liczby pod kątem decyzji, które masz podjąć.
Używamy tych samych narzędzi co inni — Screaming Frog, Ahrefs, Search Console, Lighthouse — ale to dopiero materiał wyjściowy. Wartością nie są dane, tylko wnioski: co z tego wynika dla Ciebie, co naprawić w pierwszej kolejności, co da największy efekt na złotówkę.
Po audycie znasz odpowiedź na trzy pytania: co jest złamane, dlaczego, i w jakiej kolejności to naprawić, żeby najszybciej zobaczyć efekty. Bez polskiego korpomówienia, bez „rekomendacji do dalszych analiz". Po prostu konkretna lista zadań.
Każdy audyt zawiera te cztery elementy. Możesz też zamówić tylko jedną sekcję, jeśli już wiesz, że problem siedzi konkretnie w technice albo treściach.
Crawl całej strony, analiza Core Web Vitals, mapy stron, indeksowanie, dane strukturalne, błędy 4xx/5xx, kanonikalizacja. Wszystko, co Google bierze pod uwagę zanim w ogóle popatrzy na treść.
Zobacz więcejAudyt nie zawsze ma sens — czasem lepiej najpierw uruchomić podstawowe SEO i wrócić do audytu za pół roku. Te trzy sytuacje są wskazaniem, że pora teraz.
Strona straciła widoczność z dnia na dzień i nikt nie wie dlaczego. Audyt zwykle wskazuje konkretny problem — od kary algorytmicznej po błąd techniczny po wdrożeniu.
Robisz nową stronę, zmieniasz CMS, łączysz domeny. Audyt przed startem to mapa tego, czego nie wolno stracić — i checklist, którą weryfikuje się po wdrożeniu.
Pracujesz z agencją od miesięcy, ale efekty są niejasne. Niezależny audyt mówi wprost, czy działania, za które płacisz, mają sens i czy raporty pokrywają się z rzeczywistością.
Audyt to konkretny projekt z deadlinem — nie open-ended „obserwacja strony". Wiesz dokładnie, kiedy dostaniesz wyniki.
Krótki call (30 minut), wymieniamy się dostępami do Search Console, Analytics, CMS-a. Ustalamy zakres audytu i Twoje główne pytania biznesowe.
Skanujemy stronę, analizujemy konkurencję, czytamy treści, sprawdzamy backlinki, mierzymy Core Web Vitals. To 5–8 dni roboczych pracy z narzędziami i ręki.
Spisujemy wnioski w czytelnym dokumencie. Nie 100-stronicowy PDF — raport jest gęsty, posegmentowany i pisany pod konkretne decyzje, które masz podjąć.
Godzinna rozmowa, w której przechodzimy przez raport razem. Odpowiadamy na pytania, doprecyzowujemy priorytety. Nagrywamy spotkanie — możesz wrócić do niego później.
Wykorzystujemy modele językowe do tego, do czego naprawdę są dobre: szybki screening intencji zapytań, klasyfikacja stron, generowanie hipotez do dalszej weryfikacji. AI potrafi w 5 minut przejrzeć 200 stron i zaproponować pierwszą grupę kategorii.
Ale interpretacja, kontekst biznesowy i finalne wnioski to praca człowieka. AI nie wie, że Twoja branża ma sezon w marcu, że konkurent X jest powiązany kapitałowo z Y, ani że Twoja strona kategorii „X" jest tak naprawdę landingiem pod jedną konkretną kampanię.
Wynik: audyt jest szybszy i głębszy niż 3 lata temu, ale nadal ma w sobie ludzką analizę. Nie kupujesz wygenerowanego PDF-a — kupujesz pracę specjalisty, któremu AI pomaga, a nie zastępuje.
Najczęściej porównujemy nasz raport z tym, który klient dostał wcześniej od innej agencji lub freelancera. Różnice są zwykle takie same: czyjeś automatyczne narzędzie wygenerowało 200 stron PDF-a, my dajemy 25 stron sensu.
Liczby poniżej to średnia z ostatnich 12 audytów porównawczych, gdzie klient miał już raport od poprzedniego wykonawcy. Konkret zawsze przeciwko liczbie stron.
Niektórzy zamawiają audyt jednorazowo i wdrażają go sami. Inni zostają z nami na pełne SEO. W obu przypadkach raport jest tym samym dokumentem — uczciwa wycena, ile pracy realnie zostało do zrobienia.
“Audyt ujawnił błędy, które mieliśmy od lat i o których nikt nam wcześniej nie powiedział. Po naprawach pozycje ruszyły w górę w ciągu sześciu tygodni. Wdrożyliśmy sami, bez podpisywania abonamentu.”
“Druga opinia o pracy poprzedniej agencji. Okazało się, że płaciliśmy 4 500 zł miesięcznie za rzeczy, które można byłoby zrobić raz na pół roku. Zmieniliśmy podejście i koszt SEO spadł o 60 procent.”
“Audyt przed migracją na nowy CMS. Lista 47 rzeczy, które trzeba sprawdzić po wdrożeniu. Zrobiliśmy wszystko z listy — i mimo zmiany domeny ruch wrócił do poziomu sprzed migracji w 5 tygodni.”
“Przed inwestycją w SEO chciałam wiedzieć, ile da się realnie wycisnąć z mojej branży. Audyt pokazał wprost: 60 procent moich planowanych działań to było wyrzucanie pieniędzy. Skupiliśmy się na pozostałych 40.”
“Spadek pozycji po update Google'a w styczniu. Audyt wskazał konkretne strony, które dostały karę algorytmiczną. Po sześciu tygodniach pracy nad treściami wróciliśmy do wyniku sprzed update'u.”
“Audyt due diligence przed kupnem konkurencyjnego sklepu. Raport pokazał, że ich pozycje w Google są zbudowane na linkach kupowanych — to była ukryta wada wyceny. Negocjacje zeszły o 280 tysięcy.”
Audyt to nie pliki PDF z wykresami. To analiza, która ma się zamienić w konkretne decyzje biznesowe.
Każdy nasz audyt to praca człowieka. Narzędzia są materiałem wyjściowym, nie produktem końcowym. Wartością jest interpretacja, nie surowe dane z crawlera.
Lista zadań jest posortowana wg tego, co da największy efekt przy najmniejszym nakładzie pracy. Wiesz, od czego zacząć w poniedziałek rano.
Audyt nie jest pretekstem do podpisania umowy SEO. Jeśli z niego wyjdzie, że stać Cię na samodzielne wdrożenie — powiemy o tym wprost.
25–35 stron treści gęstej i konkretnej. Bez 100 stron wykresów, bez polskiego korpomówienia. Raport ma być narzędziem decyzji, nie alibi dla godzin pracy.
Godzinna rozmowa, w której przechodzimy razem przez raport. Pytasz, doprecyzowujemy, czasem zmieniamy priorytety. Nagrywamy — wracasz do niej kiedy chcesz.
Nie wykorzystujemy danych z Twojego audytu do innych projektów. Nie publikujemy ich w case studies bez Twojej zgody. Po prostu — Twoja firma, Twoje dane.
Jeśli nie ma tu Twojego pytania — napisz, odpiszemy tego samego dnia roboczego.